Alfabet rejsowy

A – jak Aurora
Legendarny krążownik „pierwowo kłassa” cumujący w Sankt Petersburgu. Przykład, do czego prowadzą ślimaczące się remonty. Wielomiesięczne nicnierobienie spowodowało, że marynarze z tego okrętu ulegli wiadomym miazmatom i podszeptom. Tak im się przy tym pokręciło, że rewolucję znaną jako październikowa wywołali dopiero w listopadzie. Starsi jeszcze pamiętają efekty tamtego uniesienia. Pamięć o tych wydarzeniach przetrwała na pokładzie Daru przybierając pseudonim Ciotka Aurora. Zakonspirowana pod nim redaktorka, podczas wyczerpujących wieczornic, z zapałem oddawała się trudnej i niewdzięcznej robocie agitacyjnej. Raz zmuszana do chłodzenia rozpalonych umysłów, innym razem napełniała żarem złaknione serca. Wraz ze słuchaczami co noc, grubo po capstrzyku, rekonstruowała pamiętny szturm. Na porcje nocne (patrz: P).

B – jak białe noce
Zbiorowa halucynacja zaczynająca się zwykle w drugim dniu rejsu i polegająca na widzeniu wszystkiego w dziennych, jasnych barwach. Noktowizyjne skłonności obserwują u siebie praktycznie wszyscy uczestnicy rejsów. Dolegliwość zwykle mija w dniu zejścia na ląd choć znane są przypadki dłuższego utrzymywania się objawów, tzw. mantyczenie porejsowe.

C – jak Ciechocinek
Plotkarska, damska formacja ideowa negująca wszystko (no, prawie wszystko) co pionowe i głosząca prymat poziomego. Nie ma ostrza wymierzonego w mężczyzn, a pod wieczór nawet wręcz przeciwnie. Pierwsze zręby organizacyjne ukształtowały się na rufie Daru podczas rejsu do Tallinna. Skład osobowy ulega ciągłym fluktuacjom, z mocną tendencją do zawierania aliansów międzynarodowych. Nieoficjalnym hymnem jest cover piosenki zespołu Mr Zoob pt. „Mój jest ten kawałek pokładu”.

D – jak dziób
Na Darze spełnia rolę Wielkiej Pardubickiej. Doświadczenie wyłącznie dla najtwardszych zawodników. Satysfakcja z udziału w tej ekstremalnej przygodzie zostaje na zawsze.

F – jak fala
Każdego poranka wyczekiwana przez załogę Daru w celu zmycia pokładu po nocnych bachanaliach. Ten bardzo widowiskowy i ciekawy poznawczo rytuał o starożytnym, greckim rodowodzie wynaturzył się potem za sprawą Hunów oraz buszujących po Bałtyku Wikingów – wyznawców boga Nikotyna.

G – jak grotmaszt
Pod nim odbywają się najważniejsze zebrania rejsowe. Oraz wygłaszane enuncjacje drobiazgowo regulujące życie na pokładzie, a także pod pokładem. Wieczorem i w nocy agora zamienia się w arenę. Patrz: T

H – jak halsowanie
Sposób poruszania się po pokładzie Daru, a po rejsie – przynajmniej przez jakiś czas – również poza nim. Jakiś imperatyw nakazuje oto, wbrew prawom fizyki, przechylać się podczas przemieszczania w jedną albo drugą stronę. Zawsze niewłaściwą.

J – jak jedzenie

Niektórzy dopiero po zakończeniu rejsu dowiadują się, że oprócz obiadów, kolacji i nocnych porcji w pokładowym menu regularnie pojawiały się śniadania. Słowo honoru!

K – jak Kohutkowa
Przedstawicielka niewielkiego, mężnego narodu z Południa. W godzinach rannych obcuje z rejsowiczami w formie jeszcze nie do końca zasymilowanej. Wieczorem asymiluje się z rozmachem i całkowitym oddaniem. Patrz także Z-jak Zuza.

L – jak liny
Ich obecność na pokładzie żaglowca jest w zasadzie przez rejsowiczów akceptowana. Część, szczególnie damska, uważa je nawet życzliwie za część niezbędnego ekwipunku didżejskiego, przydatnego w nocnym programie taneczno-wokalnym.

M – jak Mark
Na Darze reprezentant narodu stosunkowo często i chętnie odwiedzającego polskie wybrzeże, w tym okolice Trójmiasta. Na szczęście jego rodacy porzucili uroki turystyki w dużych, ubranych jednokolorowo grupach i teraz Mark może peregrynować w kameralnym gronie. W stroju, który specjalnie go nie wyróżnia.

N – jak naklejanie
Termin oznaczający zwykle legalizowanie przesyłki przy pomocy znaczka twórczo zaadaptowany dla innych potrzeb. W terminologii Zuzy (patrz: Z) oznacza towarzyszenie komuś, nieodstępowanie go nawet na krok. Zwłaszcza, gdy nie jest to temu komuś obojętne.

O – jak okręt
To, w co zamienia się poczciwy statek szkolny w opowieściach porejsowych. Bitewne zmagania odżywają przy kominku: to było prawdziwie męskie wyzwanie, ledwie udało mi się przeżyć, mało mi nie rozerwało brzucha, pędziłem tak, że mało nie skręciłem karku na zejściówce, udało mi się doczekać świtu, itp. itd.

P – jak porcje nocne
Unikalne rozwiązanie dietetyczne: matka wszystkich diet. Znane są liczne przypadki całkowitego przezwyciężenia anoreksji. Wielokrotnie notowane cudowne rozmnożenia porcji ok. godz. 1.00-3.00 w nocy. Niewykluczony wpływ białych nocy na to paranormalne zjawisko.

R – jak rufa
Galeria Mokotów i Arkadia razem wzięte. Miejsce lansu i bezwzględnej walki o metry kwadratowe. Zwyczajowo dzielona między Ciechocinek (patrz: C), TVP 2, radio i prasę galanteryjną. Miejsce bezpieczne, zwykle pod wNIKliwą ale i dyskretną obserwacją odpowiedzialnych czynników. Arena corocznych, spektakularnych potyczek na damskie paznokcie u nóg i nieustannego oczekiwania mężczyzn na zmagania w innych, jeszcze bardziej kobiecych konkurencjach.

S – jak ster
Na całe szczęście, tradycyjnie we władaniu profesjonalistów.

T – jak tańce
Pierwotna forma aktywności. Niektóre figury i rozwiązania choreograficzne czerpią wprost
z tradycji pogańskiej. Przy stanie morza ok. 6 st. w skali Beauforta notowane nawet przypadki lewitacji. Ich etiologia jest jeszcze nierozpoznana ale pierwsze przypuszczenia kierują się
w stronę unikalnej kompozycji napojów, używek i różnych mikroelementów (oraz oczywiście makroelementów) występujących tylko na pokładzie Daru.

U – jak Urszula i Bogdan (w jednym)
Zarysował nowe perspektywy podróżowania: połączenie podróży morskiej z powietrzną. Wybitny nanofotografik – pierwsza próba sfotografowania własnych płuc od środka. Osiągnięcia w dziedzinie reklamy, autor sloganu reklamowego marki Nikon: „Aparaty twarde jak skała”

W – jak woda
Według nie do końca potwierdzonych spekulacji krąży ona na statku, podobnie jak a w statkach kosmicznych, w obiegu zamkniętym. Najkrócej rzecz ujmując: to, co z takim trudem w ciągu każdego dnia przyswajamy, następnie oddajemy systemowi biodegradacji i odzyskiwania i ponownie w pocie czoła przyswajamy itd. Wysoce uprawdopodobnione jest domniemanie, że w postaci różnych frakcji w wodzie, nieustannie towarzyszy nam w rejsach legendarny kapitan Daru, o pomniejszych konsumentach nie wspominając.

Z – jak Zuza
Czołowa przedstawicielka idei pansłowiańskiej na pokładzie Daru. Autorka wielu unikalnych rozwiązań lingwistycznych. W Ciechocinku reprezentuje nurt matriarchalny. Bohaterka wielu adopcji, aneksji i porzuceń. Oraz wrogich przejęć.

Lipa