Reminiscencje II – Białe noce

Zanim dopłynęliśmy do Petersburga dopadły nas białe noce. Moim zdaniem niosą ze sobą swego rodzaju chorobę – bezsenność. Białe noce są fantastyczne,ale nieprawdopodobne wyczerpujące. Nie chce się spać, aż do zapaści, do wyczerpania organizmu. Na dłuższą metę nie do przeżycia, zwłaszcza gdy przebywa się wśród takiej kompanii jak nasza. Bo jeśli płynie się pod pełnymi żaglami, tak malowniczo wyglądającymi, aż dech zapiera, jeśli jest doborowe towarzystwo – a było, jeśli są żarty, dowcipy, śmichy-chichy, jest muzyka i „czarodziejka gorzałka tańczyła w nas” – jak śpiewał Felicjan Andrzejczak, a do tego wszystkiego po prostu niema nocy, to jak zasnąć. Gdzie jest granica, gdy jest tylko dzień? A kto śpi w dzień – emeryci chyba tylko. Chociaż nasi nie spali ;-)
Spać?Gdy tyle się dzieje? Spać, aby potem koledzy relacjonowali różne historyjki, sytuacyjki, a człowiekowi tylko żal i potakuje głową i słucha i żałuje, że sam nie widział, nie doświadczył, nie poczuł tego humoru sytuacyjnego, lekko unoszącego się chwilami absurdu. Wystarczy przecież tylko nie spać, by przeżyć wszystko samemu…
W białych nocach najgorszy jest brak odczuwania zmęczenia, po prostu nie chce się spać. Nagle okazało się, że zdecydowana większość nas na pokładzie ma mentalność kury podwórkowej, która zasypia wraz z zachodem słońca.Więc siedzimy, gadamy, ktoś tańczy, ktoś rżnie ze sponsorami w pokera –niby ćwiczy przed turniejem ;-), ktoś męczy skrable, inni wyginają sięw dziwnych pozach przy odgadywaniu kalamburów filmowych… Statek płynie dalej…
Słońce nisko na niebie, wisi nad linią morza jakby zawieszone na sznurku, świeci bardzo intensywnie i takie też ma kolory,żółte jak żółtko w jajku na miękko. Jeden drugiego dopytuje, która godzina. Jest dobrze po północy, a ma się wrażenie, że najwyżej 16.Żaglowiec tylko z lekka kołysze, chłodnawa bryza nienachalnie owiewa pokład, a my na całego nocne Polaków rozmowy podczas białych, coraz bardziej petersburskich nocy. Jakby tego nie malować słowem, pędzlem czy zdjęciem zawsze wyjdzie tani landschaft, jak jelenie na rykowisku,a przecież takie jest, prawdziwie piękne…

Małgo